czwartek, 14 lutego 2013

Historia Rodziny Devoe..(prologue)


Historia tej rodziny jest tragiczna. W dzień urodzin Dony , w ich domu wybuchł pożar. Najprawdopodobniej stało się to gdy wszyscy spali.. 

Oczami Dony

Spałam i śniłam.. 
kiedy poczułam jak coś w moim gardle schnie.. otwarłam zaklejone oczy i sięgnęłam po szklankę wody którą miałam stać na stoliczku nocnym tuż przy łóżku..  Moją uwagę przykuł zapach  dochodzący zza drzwi mojego pokoju i dym.. przenikający przez szpary pod drzwiami..
podbiegłam do drzwi i je otwarłam. W moją twarz uderzyła ogromna chmura dymu,  zaczęłam się dławić i dusić.. krzyczałam lecz nikt się nie odzywał.. wybiegłam z pokoju i pierwsze co pobiegłam do pokoju rodziców..  próbowałam ich obudzić ale było już za późno potruli się dymem.. nie wiedziałam co się stało, nie docierało to do mnie chciałam i zrobiłam to .. położyłam się obok nich .. próbując zasnąć, ale moja siostra Kira mnie wyrwała z tej myśli i tego czynu.. 
-Dona chodź! Dona! Dalej..  ich już nie uratujesz..' - usłyszałam te słowa i na chwilę odpłynęłam w  nieprzytomność..'
Gdy się ocknęłam  leżałam w ambulansie , tuż przed apartamentem w którym jeszcze jakiś czas temu  się znajdowałam.. podniosłam się z łóżka na którym leżałam i chciałam wyjrzeć przez szybę  by zobaczyć co się dookoła dzieje..
Pod naszym mieszkaniem stała policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe,  niestety także stał samochód z domu pogrzebowego..
Nie dochodziła do mnie ta myśl że , to koniec ,że ktoś zginął.. że zostałam z niczym..
Tylko ja i moja siostra..

Trzy dni później.. 
Oczami Dony

Dzisiaj dzień pogrzebu .. Pójdę tam , pożegnam swoich rodziców tak jak należy, ale zaraz po tym wyjadę i nigdy więcej tu nie wrócę... za dużo by mnie to kosztowało..

Na Pogrzebie zebrało się masę ludzi, byli Ci znani, przyjaciele rodziny, Ci mniej znani -zwykli znajomi z pracy rodziców czy znajomi po prostu i byli też tacy których poruszyła tragedia naszej rodziny..
Trumny były otwarte , ludzie podchodzili i żegnali się z Monic i Jonathanem  , nie było widać końca.. Pięknie to wszystko było zorganizowane,  piękne kwiaty , piękna muzyka, piękne zdjęcia... wszystko było idealne.. na pewno tak by chciała nasza mama żeby wyglądał jej pogrzeb...
Wszystko wydawałoby się piękne gdyby nie to ,że miałam żal do siostry.. za to że mnie odciągnęła od rodziców, może chciałam po prostu zginąć.. może życie wydawało mi się bez sensu..

Zabrałam  walizki z mojego tymczasowego mieszkania i zaniosłam je do mojego auta.. pożegnałam siostrę słowami .. 'nie myśl,że będę Ci dziękować za to że mi życie uratowałaś- do zobaczenia kiedyś...'
i pognałam w kierunku Londynu.. .

Tak bardzo chciałam uwolnić się od tego miasta ...'

3 komentarze:

  1. wow zapowiada się ciekawie ;)
    Czekam na 1 rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowny .. już nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału , powodzenia w pisaniu . . .

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się naprawdę ciekawie.
    Niemogę doczekać się pierwszego rozdziału .
    Szkoda że Dana i Kira straciły rodziców , a szczegulnie Domy bo że były jej urodziny.
    Pozdrawiam
    warto-zaufac-milosci blogspot.com
    one-direction-with-emily .blogspot.com

    OdpowiedzUsuń